Urlop okiem faceta – Londyn i Edynburg

Słyszeliście o Wyspach Bergamutach? Tam podobno jest kot w butach. Podobno… Tego nie sprawdziłem. Sprawdziłem za to jak jest na innych wyspach (Brytyjskich). I co najciekawsze, nie z perspektywy Polaka jadącego w poszukiwaniu pracy, ale polskiego taty­ podróżnika. Takiego, który w towarzystwie dwójki rozkrzyczanych i ciekawych wszystkiego (czasem aż za bardzo) dzieciaków, i żony, która jak zwykle ma perfekcyjnie przygotowany, napięty plan wyprawy oraz z mnóstwem tobołków na plecach jedzie w poszukiwaniu przygód z zamiarem potwierdzenia lub obalenia mitów, które powstały w jego głowie wskutek opowieści rodaków na temat Wielkiej Brytanii. Czyż to nie zapowiada się intrygująco? Co sprawdzałem?

Na Wyspach podobno jest kiepska pogoda

Hurra! Już na samym początku z wielką satysfakcją obalam ten mit. Londyn zalany słońcem. Drzemka na trawniku w królewskim parku nieopodal Pałacu Buckingham. Piknik i pisk dzieci pluskających się w fontannie ku pamięci Księżnej Diany. Fontanna przypominająca górski, rwący potok sprawiała najmłodszym wielką frajdę. Zieleń parków, zapach kwiatów. A potem bezchmurny Edynburg z zachwycającym widokiem panoramy miasta z Góry Artura, a nawet moczenie nóg w dużo zimniejszej zwykle od Bałtyku Zatoce Morza Północnego. Tak, tak. To możliwe! Trafiły nam się 2 tygodnie słonecznej pogody przy temperaturze nawet 26 stopni w Londynie i ok. 22 stopni w Edynburgu. Przyznaję, że warunki do podróżowania mieliśmy komfortowe. Warunki podróżowania pomimo długich tras i często wielu bagaży: wózek, plecaki, jedno dziecko na barana, drugie na rękach lub u mamy w nosidle. Ktoś pomyśli: niezły farciarz. No cóż. Z doświadczenia wiem, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze więc na zawsze Anglia i Szkocja zostaną w mojej głowie jako słoneczne regiony.

Na Wyspach jest niedobre jedzenie

I tak i nie. Rzeczywiście na tradycyjne, brytyjskie śniadanie człowiek skusi się raz, no bo wypada spróbować, ale raczej na powtórki nie ma się ochoty. No chyba, że z ekonomicznego punktu widzenia traktujemy śniadanie jako jedyny posiłek w trakcie dnia, bo jest na tyle sycące, że trzyma nas do późnego popołudnia. Fasolka w zalewie, tłuste kiełbaski, grube plastry huggies, czyli coś pomiędzy naszą kaszanką i salcesonem, tłuste sadzone jajko i ziemniaczane placuszki nie za bardzo przypadły mi do gustu. No ale o gustach się nie dyskutuje. 

Angielskie śniadanie mistrzów
Podobnie jest z pozostałymi posiłkami. Niestety łatwo jest się skusić na jedzenie szybko przygotowywanych i niskiej jakości posiłków na mieście w budkach, barach i pubach. Jest tego zatrzęsienie. Na szczęście jeżeli nie liczymy się z każdym pensem i mamy trochę czasu, to doświadczamy czegoś magicznego. Dzięki różnorodności kulturowej Wyspy są prawdziwym rajem dla poszukiwaczy smaku. Wykwintne lokale i restauracje oferują kuchnię niemal z każdego zakątka świata, a targowiska ze świeżymi rybami, egzotycznymi owocami i przyprawami sprawiają, że na przedmieściach Londynu czasem czujemy się jak by tam był żywcem przeniesiony kawałek Indii czy Chin. To było fajne.

Na Wyspach podobno żyje się łatwiej

Kiedy słyszy się od znajomych jakie są koszty prowadzenia działalności gospodarczej, jak Państwo wspiera tych, którym się coś chce, którzy mają ambicje, ale również tych, którym się nic nie chce, jak widzimy przelicznik zarobków do tego, co można za nie kupić to rzeczywiście ma się wrażenie łatwiejszego życia. Widać to na ulicy. Jest większa swoboda. Ludzie są zrelaksowani, uśmiechnięci, sympatyczni. To bardzo dobrze wpływa na ogólne samopoczucie. Natomiast warunki mieszkaniowe, ceny nieruchomości, koszty utrzymania samochodu i znany nam wyścig szczurów trochę zakłócają ten idealistyczny obraz. Każdy jednak powinien wyrobić sobie swoje zdanie w tej kwestii.

Na Wyspach się nieźle imprezuje

O tak…. Wynika to z kilku czynników. Ludzie rzeczywiście mało czasu spędzają w domach. Knajpy nie świecą pustkami nawet przed południem (kiedy oni pracują?). Nie widać pijaczków na ulicach, bo siedzą w barach. Bardzo podobał mi się minimalizm w urządzaniu lokali. W Londynie przechodziliśmy przez dzielnicę robotniczą, która wydawać by się mogła wymarła. Nieczynne hale produkcyjne, magazyny, warsztaty, a w nich lokale wypełnione po brzegi ludźmi. Nikt nie siedzi, bo nie ma nawet na czym. Tylko ludzie, często dobra muzyka na żywo i coś do picia :). Raziło jedynie to, co pozostawiali po sobie na ulicach imprezowicze.

* * *

Mógłbym poruszyć jeszcze wiele kwestii, ale myślę, że te najważniejsze się tutaj znalazły. Na koniec w telegraficznym skrócie prezentuję to, co mnie najbardziej zaciekawiło.
Kuba? Nie nie, to tylko Londyn
Jamajka? Nie, to też Londyn
Targowiska z nieznanymi (przynajmniej mnie) owocami i świeżymi rybami
Targowiska z nieznanymi (przynajmniej mnie) owocami i świeżymi rybami
Mieszanka kulturowa

 

Mieszanka kulturowa
Angielscy i szkoccy twardziele często podróżują w towarzystwie swoich ukochanych pluszaków. Bardzo ciekawy widok 🙂
Żeby napić się piwa z kolegami nie potrzeba luksusowych kanap i wnętrz. Brytyjczycy często spędzają czas w miejscach przypominających zwykłą stodołę. Panujący tam klimat z dobrą muzyką na żywo jest nie do opisania.
Żeby napić się piwa z kolegami nie potrzeba luksusowych kanap i wnętrz. Brytyjczycy często spędzają czas w miejscach przypominających zwykłą stodołę. Panujący tam klimat z dobrą muzyką na żywo jest nie do opisania.
Bieszczady tuż obok Edynburga 🙂 Przepiękne widoki
Ład architektoniczny. Nowoczesne budynki są wkomponowane kolorystyką i stylem w całość zabudować.

Basia||Podróże Hani

Żona Kamila, mama Hani i Huberta. Zza biurka związana z turystyką, pisząc bloga stara się przekonać, że podróżowanie to chyba najlepszy sposób spędzania wolnego czasu. A podróżowanie z dziećmi to największa przygoda. Trzeba się tylko pozytywnie nastawić i... w drogę. Szczególnie, że przygoda czai się naprawdę za każdym rogiem!

8 Comments

  1. W trakcie podróży możemy nieco z dystansem i z zewnątrz przyjrzeć się temu, jak wygląda życie w danym miejscu. Mam też trochę znajomych w Wielkiej Brytanii i większość z nich, którzy sobie tam dobrze poukładali wszystko, są bardzo zadowoleni. Ale znam też takie osoby, które od paru lat pracują na zmywaku i narzekają na wszystko, a ja się zastanawiam, co ich tam jeszcze trzyma, oprócz tego, że na zmywaku zarobią tam więcej niż w Polsce.

    • Ja się zawsze zastanawiam co te osoby „ze zmywaków” zrobią jak w końcu do PL wrócą. Bo o znajomych, którzy mają normalną pracę i się tam urządzają jakoś się nie martwię

  2. Gdybym zobaczyła same zdjęcia pomyślałabym wszystko, ale na pewno nie, że to Wielka Brytania:)

  3. Oh, jak ja tęsknię za Londynem.. chociaż nie za jedzeniem.. niestety:)

  4. Londyn, jedno z moich ulubionych miast! Moge tam wracac, a sniadania to dla nas pychotka 🙂

  5. uwielbiam Londyn. Właśnie stamtąd wróciłam i pogoda była cudowna – przynajmniej w niedzielę. 😀 a co do jedzenia – tak jak i w PL – zależy co kupujesz. ale to czym oni wygrywają, to mnogość różnych kuchni w jednym miejscu. wystarczy się przejść na Camden i na powierzchni kilkudziesięciu m2, można zjeść dania z całego świata.

Dodaj komentarz