Zbaczamy z trasy, cz. 2 – Siewierz

Drugi wyjazd na wieś, druga atrakcja (prawie) po drodze zaliczona. Było Wzgórze Zamkowe i podziemia w Będzinie (klik), ty razem pojawiliśmy się w Siewierzu.
Zwiedzanie było krótkie, bo strasznie wiało. Również dlatego, że ruiny były otwarte do 15.00, a my pojawiliśmy się o 15.20 (ale rano się zapowiedziałam, więc nas wpuszczono – dziękujemy!). Dzięki naszej obsuwie (kto nie korki!) poprawiły się statystyki odwiedzin, bo weszła jeszcze jedna spóźniona para 😉
Zamek zbudowali, najprawdopodobniej w XIV w., książęta śląscy. Później – w wieku XVI – został przebudowany przez kolejnych właścicieli. Od nich właśnie pochodzi dzisiejsza nazwa, czyli Zamek Książąt Krakowskich w Siewierzu.

 

 

 Jeśli będziecie z grupą zorganizowaną, pracownicy zamku specjalnie dla was mogą opuścić zwodzony most (wow, szkoda, że nie wiedziałam wcześniej, uprosiłabym o tą atrakcję 😉 ). Jak się okazuje, to jeden z dwóch wciąż działających w Polsce zamkowych mostów zwodzonych (drugi jest w Malborku)!

 

 

Zamek jest w stanie tzw. „trwałej ruiny”. Jest zabezbieczony, ale nie będzie odbudowywany (zwiedzając można zobaczyć jak najprawdopodobniej wyglądał w czasach swojej świetności).

 

Można jeszcze wejść do piwnic, w których są archeologiczne znaleziska z okolicy, ale było już późno i odpuściliśmy (pracownicy byli ukontentowani, a i dzieciom bardzo podobało się wychodzenie „przez przeszkody”).

 

 

Z wieży widokowej siewierskiego zamku widać całkiem fajny plac zabaw. My nie byliśmy, bo bardzo wiało, ale miejsce wydaje się fajne.

* * *
Informacje praktyczne:
Zamek Biskupów Krakowskich, Siewierz, parking od ul. Kościuszki
Od maja do września czynne codziennie (pn-pt: 10.00-15.00, weekendy – 10.00-18.00, w wakacje do 20.00). Poza sezonem ruiny udostępniane w zależności od pogody. Wstęp wolny. Więcej tu.

Basia||Podróże Hani

Żona Kamila, mama Hani i Huberta. Zza biurka związana z turystyką, pisząc bloga stara się przekonać, że podróżowanie to chyba najlepszy sposób spędzania wolnego czasu. A podróżowanie z dziećmi to największa przygoda. Trzeba się tylko pozytywnie nastawić i... w drogę. Szczególnie, że przygoda czai się naprawdę za każdym rogiem!

Dodaj komentarz