Bielsko-Biała, Mały Wiedeń

Bielsko-Biała to miasto, do którego po prostu lubimy jeźdzć. Hanula też już kilka razy była, choćby na Festiwalu Śląskie Smaki. Za hubowych czasów były m. in. wypady na Kozią Górę (ten i ten). Ostatni raz w Bielsku byliśmy przy okazji długiego czerwcowego weekendu. Jak się pewnie domyślacie, było świetnie (przede wszystkim dlatego, że każdy gdzieś jechał i w mieście był luz ;). Jak zwykle byliśmy przy Reksiu oraz Bolku i Lolku. To taka rodzinna (myślę, że nie tylko nasza) tradycja. I tym razem nie udało się podejść do Studia Filmów Rysunkowych (było zamknięte), przyjedziemy więc i kolejny raz.

W krótkim spacerze po mieście towarzyszyła nam Kasia i jej Maleństwo, czyli 2/3 składu Vanilla Island (jeśli lubicie piękne zdjęcia to MUSICIE dodać bloga do ulubionych). Dzięki temu mamy z wycieczki kilka fajny fot :). Spokojnym krokiem powłóczyliśmy się po mieście, robiąc sobie krótki odpoczynek przy Zamku Sułkowskich (kilka tygodni wcześniej z blogerami pierwszy raz weszłam na jego dziedziniec – ciekawie, prawda?).

Potem dotarliśmy na Stary Rynek w Bielsku (tak, w BB ma dwa rynki, bo jeszcze całkiem niedawno były to dwie miejscowości, jedno miasto tworzą od lat ’50 XX w.). Tam już był tylko błogi odpoczynek 😉

Po raz kolejny okazało się też, że … musimy do Bielska przyjechać kolejny raz – Hubo zasnął tuż przed naszym wejściem do… Cafe Maluch! Aż mi chłopaka było żal, bo kiedy pierwszy raz obok kawiarni przechodziliśmy to aż piszczał z radości na widok wystawowego auta.

Należy wam się też kilka słów wyjaśnienia a propos tytułu tego wpisu – jaki Mały Wiedeń? O co chodzi? Ano oto, że stara zabudowa miasta nawiązuje to tej wiedeńskiej. Mieszczańskie kamienice są równie piękne, ciekawe i często bogato zdobione. Do tego bogate za sprawą świetnego położenia i przemysłu Bielsko od zawsze było również centrum życia towarzyskiego i kulturalnego, co przełożyło się i na specyficzną, wręcz chillautową atmosferę miasta. Do dziś z niej korzystamy 🙂

Bielsko to też polski Manchester 😉 To z kolei za sprawą kiedyś prężnego (kurcze, szkoda, że znowu piszę to w czasie przeszłym) przemysłu włókienniczego. ta historia miasta czeka aż dzieci trochę podrosną, wtedy na pewno zobaczą Starą Fabrykę (Szlak Zabytków Techniki) i Dom Tkacza 😉

* * *

W Bielsku-Białej jest jeszcze kilka ciekawych miejsc. Czy widzieliście… kamienicę pod żabami?

Albo Prywatne Muzeum Literatury (ul. Pankiewicza 1), prowadzone przez Tadeusza Modzelewskiego, nieco szalonego człowieka z wielką pasją. Od lat przepisuje on dzieła Władysława Reymonta i dwoje prawdziwe dzieła sztuki prezentuje zwiedzającym.

Przypominam, że jedną z najpiękniejszych atrakcji Bielska-Białej są góry! Poza wspomnianą Kozią warto odwiedzić Dębowiec i Szyndzielnię (my na razie z Hanulą wjechaliśmy (klik), ale liczę, że jeszcze w tym roku wejdziemy w czwórkę).

Dodaj komentarz