Góra Kopciuszki :)

Tak, tak, takie góry są w okolicy. Ten wpis naprawdę długo czekał na publikację – w Krakowie przecież witaliśmy wiosnę… Sobota była piękna, a pogodzie w niedzielę wspominać nie będę. W każdym razie sezon wycieczkowy uważam za otwarty! Może wreszcie na blogu stanę się też bardziej aktywna.

Aż wstyd przyznać, ale tak – ja też pierwszy raz byłam na Kopcu Kościuszki. Poszliśmy trochę na łatwiznę – podjechaliśmy samochodem tuż pod siedzibę muzeum na Kopcu. Do przejścia mieliśmy więc ledwie kilkaset metrów (naokoło). I tak było fajnie! 🙂

źródło: www.kopieckosciuszki.pl

Mimo że kopiec ma jedynie 34,1 m wysokości, widać z niego całkiem spory kawałek Krakowa i okolic (widoczności świetnej nie mieliśmy, ale i tak nasi krakowscy gospodarze co nieco na horyzoncie mogli nam pokazać).

 

Na samym szczycie czekał… kamień. I strasznie wiało, więc za długo tam nie byliśmy. Hubo cały czas spał mi na plecach i dzięki temu mogliśmy spokojnie zobaczyć okolicę.

 

Hania też mogła się wyżyć fotograficznie – coraz częściej na jej zdjęciach naprawdę sporo widać.

 

Powrót był jeszcze szybszy niż wejście, szczególnie, że Hania sobie przypomniała, że ma obiecane lody (ja nie pamiętałam kiedy obiecałam, ale obiecałam na pewno – akurat o takich rzeczach młoda ZAWSZE pamięta). Zanim je dostała, poszliśmy jeszcze do XIX-wiecznego Fortu Kościuszko, w którym mieści się muzeum.

 

 

 

 

Zobaczyliśmy tylko wystawy stałe, na więcej nie było czasu (poza tym Hubo się obudził). Hania tym razem nie była wystawami specjalnie zainteresowana (w końcu czekała na te lody), więc i ja tylko przebiegłam przez sale, w których pokazano historię Insurekcji Kościuszkowskiej i budowę (a potem odbudowę) Kopca Kościuszki i innych krakowskich kopców.

 

 

Najwięcej uwagi dzieciaki poświęciły woskowym figurom, przedstawiającym słynnych Polaków. Nie wszystkie postaci rozpoznałam (jakoś Matejko inaczej w mojej wyobraźni wyglądał), niektóre z nich nie były wg mnie dobrze odwzorowane (ten biedny JP2, którego pomniki mnożą się jak grzyby po deszczu znowu twórcom nie wyszedł), ale ogólnie nie było źle (ale ja nie byłam w Madame Tussauds, więc co mogę wiedzieć).

 


Przy okazji kolejnych wizyt w Krakowie planujemy „zaliczenie” i innych kopców. Nie wiedziałam, że też można na nie wejść (w sumie nawet nie wiedziałam, że są jeszcze inne)

* * *
Informacje praktyczne:
Kopiec Kościuszki, Aleja Waszyngtona 1 (dojazd ul. Malczewskiego od strony ul. Księcia Józefa), Kraków, www.kopieckosciuszki.pl
Na Kopiec można wchodzić od 9.00 do zmroku, dodatkowo(od maja do września) od zmroku do 23.00 (pt-ndz i święta). Ceny biletów: 10 i 12 zł, dzieci do lat 5 wstęp wolny. Bilet rodzinny 30 zł – do 4 os. i 40 zł – do 6 osób. Płatność tylko gotówką. Bilet uprawnia do wejścia na Kopiec i zobaczenia wszystkich towarzyszących mu wystaw stałych i czasowych. 4 lutego (rocznica urodzin Kościuszki), 24 marca (rocznica przysięgi na rynku krakowskim i wybuchu Insurekcji) i 15 października (rocznica śmierci Kościuszki) wstęp wolny.

Basia||Podróże Hani

Żona Kamila, mama Hani i Huberta. Zza biurka związana z turystyką, pisząc bloga stara się przekonać, że podróżowanie to chyba najlepszy sposób spędzania wolnego czasu. A podróżowanie z dziećmi to największa przygoda. Trzeba się tylko pozytywnie nastawić i... w drogę. Szczególnie, że przygoda czai się naprawdę za każdym rogiem!

Dodaj komentarz