Cieszyn. Jedno miasto, dwa państwa

Wracam do naszej mini majówki – plany były (jak na rodzinę z dwójką szkrabów, w tym jednym małym diablikiem) śmiałe, choć bardzo lokalne. Wyszło… jak zwykle. Niemniej w końcu pojechaliśmy do Cieszyna, który uważam za jedno z najbardziej klimatycznych miast w okolicy. Od Rybnika to naprawdę rzut beretem, bo niecałe 50 km (matko, ja tyle codziennie do pracy jadę…). Dlaczego więc Cieszyn?

– bo blisko
– bo klimatycznie
– bo 3 tygodnie przed majówką się wybierałam i nie dotarłam
– bo jest tam browar, który od dawna chcę zwiedzić (nadal nie byliśmy – kiedy z dwóch dni w Cieszynie zrobił się jeden browar wypadł z planu, musimy więc wrócić)
– by w końcu zabrać Huba za granicę
– bo lubię Kofolę i smażony ser
– by Hania zobaczyć mogła różową atrakcję turystyczną. Zwracający na siebie uwagę zwierz stoi przed kultowym już Zamkiem Cieszyn, do którego warto wejść nie tylko na kawę w kawiarni Presso. Hani bardzo się podobał, Hubertowi zresztą też. Musieliśmy nawet w drodze powrotnej z Czech jeszcze raz do niego podejść.
 SAMSUNG CSC
Zwierz zdecydowanie jest symbolem designerskiego, nowoczesnego Cieszyna. O historii tego jednego z najstarszych śląskich miast (znacie legendę o Trzech Braciach? Spotkali się właśnie w dzisiejszym Cieszynie). Studni Trzech Braci Hania nie widziała, bo zaczęło podać. Zdążyliśmy jednak przejść się na Wzgórze Zamkowe i zobaczyć słynną romańską Rotundę św. Mikołaja (tuż obok jest Wieża Piastowska, ale – przyznaję – jej nie poświęciliśmy zbyt wiele uwagi). Kojarzycie ją na pewno, nawet bardzo prawdopodobne, że macie ją… w portfelu (teraz możecie sprawdzić banknot 20 zł).
 

Zwiedzanie zaczęliśmy jednak od Rynku (aż dziś, że udało nam się tam zaparkować, właśnie trwał festiwal Kino na Granicy i w mieście naprawdę były tłumy). Jest dość duży i stylowy. Z niego skierowaliśmy się w stronę Zamku Cieszyn. Nim jednak tam dotarliśmy, zwiedziliśmy kolejny na naszej liście obiekt Szlaku Zabytków Techniki (pierwszy od dawna).

Muzeum Drukarstwa, bo o nim mowa, to wciąż czynny zakład. Wszystkie zgromadzone w nim urządzenia działają, niektóre są włączane podczas zwiedzania. Na jednym Hania (i Hubo też!) mieli okazję odcisnąć pieczęć, ta więc mamy pamiątkę.

Poznać można najstarsze, ale też nowsze techniki drukarskie – od odlewanych i składanych w wyrazy pojedynczych liter po automaty.

Tradycyjnie, po zwiedzaniu, Hanka musiała nabrać do domu tonę ulotek i wizytówek…

Dla dzieciaków największą atrakcją była z pewnością granica, a raczej to co z niej zostało. Hania nie mogła pojąć o co chodzi z kontrolą paszportów, a do mnie doszło, że chyba jestem już stara skoro to pamiętam. Co ważne (i zapisane w naszym dzienniczku) 1 maja 2015 r. Hubo pierwszy raz był za granicą.

Nie był to pobyt jakoś specjalnie ambitny, bo poszliśmy coś zjeść. Hubo skosztował Kofoli i w przeciwieństwie do Hani był zachwycony (tak, źli rodzice dali dzieciom gazowane, wiem). Na obiad czekaliśmy dość długo (za długo), wśród prawie samych Polaków okupujących czeskie knajpy.

Przy płaceniu rachunku Hanka dokładnie przysłuchała się obsługującej nas kelnerce i z przerażeniem stwierdziła, że „ona jakoś dziwnie mówi”. Na wieść o tym, że to przecież Czeszka, stwierdziła, że ona już CHCE DO POLSKI. Ehhh, chyba musimy częściej wyjeżdżać z tego naszego kraju.

* * *

Wracając do Polski ponownie zatrzymaliśmy się na granicy – w danej budce celników jest dziś… polsko-czeska kawiarnia i księgarnia w jednym. Mega!


Po powrocie z Czech poszliśmy jeszcze na Wzgórze Zamkowe przekonać się, czy Rotunda na pewno jest tą budowlą, o której opowiadałam 🙂

Na koniec (już zaczynało padać) tata pobiegł po samochód, a ja z dzieciakami musiałam jeszcze raz iść do Zamku Cieszyn (no dobra, chodziło o różowe ciekawostki). Przy tej okazji weszliśmy też do środka zobaczyć wystawę (była wyjątkowo nie w moim stylu, nie cierpię niebieskiego). Na kawę w Klubokawiarni Presso czasu (niestety) nie było.

* * *
Informacje praktyczne:
Muzeum Drukarstwa, ul. Głęboka 50, Cieszyn, www.muzeumdrukarstwa.pl
Bilety: 10 zł. Zwiedzanie od wtorku do piątku od 10.00-17.00 (wejście o pełnych godzinach). Muzeum jest też otwierane w święta, więc warto śledzić stronę internetową czy Fb (my byliśmy w trakcie majówki).

5 Comments

  1. Cieszmy się Cieszynem!!! 😀 Uwielbiam to miasto 🙂

  2. oj tak 😉 kiedy jedziecie znowu? może się razem do browaru wybierzemy? 😉

  3. Oj nie wiem, u nas to często spontan, bo mamy tam rodzinę, ale do browaru zawsze chętnie 😉 Jeszcze tam nie byliśmy 🙂

  4. Cieszyn najlepszy! Nie wiem co to za magia, ale zawsze chce się do niego wracać :))

  5. kiedy jedziecie? 😉

Dodaj komentarz