Super Puszczyk

Pierwszym przystankiem w naszej podróży do Dąbek był Koszalin. Tam przyjechaliśmy nocnym pociągiem, byliśmy na miejscu przed 9 rano. I powstało pytanie – jedziemy do sanatorium czy robimy coś na miejscu. Byliśmy głodni, więc… poszukaliśmy poleconej mi klubokawiarni. Decyzja była strzałem w dziesiątkę – Puszczyk to miejsce, przez które splajtowałabym, gdybym miała je w Rybniku!


Klubokawiarnia jest idealnym miejscem, do którego możemy wziąć dzieci. Jest tam dużo miejsca, są i zabawki (zjeżdżalnia przy schodach to hit nad hity!!!), i dostosowane do wieku maluszków zajęcia (Hubi się załapał ;p), i… co niestety rzadkie, nie śmieciowe jedzenie (Hania w domu też już pije zielony sok szpinakowo-bananowo-pomarańczowy, mniam!). Mogłabym się zachwycać i zachwalać, ale wolę pokazać wam zdjęcia.










Hubi załapał się na zajęcia dla najmłodszych szkrabów, Hania też dołączyła – jak widać na załączonym obrazku dzieci malowały… dynię 😉 Pomalowana była nie tylko pupa i nogi Hubika, nawet włosy na jakiś czas były czerwone 😉



Hania odkryła, że lubi zielone soki (że też ja zawsze z uporem maniaka do szpinaku i banana dodawałam kefir).

I co myślicie? Fajnie, nie? Nam się tak spodobało, że w drodze powrotnej wzięliśmy tam i tatę 😉


* * *
Informacje praktyczne:
Klubokawiarnia Puszczyk, ul. Zwycięstwa 108, Koszalin


W menu muffinki i tarty, kawy i świeże soki, tosty i kanapki (polecam tą z łososiem). Plan warsztatów najlepiej sprawdzać na Fb.

Dodaj komentarz