Zamek, ruiny i tama :)

Niedzicę odwiedziliśmy w lipcu, ale jakoś nie umiałam się zabrać za tego posta. Niedawno na facebookowej „ścianie” znajomej zobaczyłam jesienne zdjęcia z tamtych okolic. Teraz jest tam jeszcze piękniej niż latem! A już wtedy było całkiem, całkiem 😉
Naszym głównym celem podróży były oczywiście malowniczo położone zamki. Byłam tam pierwszy raz. I przyznaję, że moje wyobrażenie o Czorsztynie i Niedzicy było trochę inne. Nie spodziewałam się, że Czorsztyn to same ruiny (w sumie przed wyjazdem nawet o nim nie poczytałam, więc może niewiedza jest choć trochę usprawiedliwiona). 
Zaczęliśmy od Niedzicy i tam spędziliśmy najwięcej czasu. Zamek jest okazały, z tarasu można oglądać widok na zaporę i ruiny czorsztyńskie, zwiedzać można też wnętrza.

Z dziedzińca wchodzi się do zamkowych wnętrz. Jest salon, sypialnia, komnata rycerzy… 

…jest trochę dokumentów i makieta zamku w czasach świetności.
Z tarasów rozpościerały się naprawdę malownicze widoki. Dzieciaki od razu zauważyły statki i trzeba było się spieszyć 😉 I na nie przyszedł czas, najpierw weszliśmy jednak do wozowni.
Wozownia jest mała, ale pytań dzieciaki i tak miały mnóstwo. Szkoda, że nie było tam nikogo kto na większość z nich potrafiłby odpowiedzieć. Musimy się zacząć bardziej merytorycznie przygotowywać do naszych wycieczke (choć akurat ta była totalnie nieplanowana).
W końcu przyszedł czas na mały rejs. Do wyboru są barki, statki i gondole. My – ze względu na Hubowy wózek – wybraliśmy statek. Płynęliśmy krótko, dzieci nie za bardzo chciały jednostkę opuścić 😉 

Hania i Tymon całą drogę wszystko obserwowali przez lornetki. Najpierw oddalającą się Niedzicę, potem zbliżające się ruiny Czorsztyna.
Do ruin prowadzi ścieżka. Niestety wózek niespecjalnie się na niej sprawdzał, Hubi z tatą zostali więc na dole. My dziarsko i walcząc z czasem (zbliżały się ciemne chmury) ruszyliśmy w górę.
Zwiedzanie było naprawdę krótkie. Krótsze, niż planowaliśmy, bo faktycznie zaczęło padać.
Powrotny rejs odbył się już w ulewie. Też było fajnie 😉
* * *

Deszcz minął tak szybko jak się pojawił, a nam do zobaczenia została jeszcze zapora. Z niej widzieliśmy i Niedzicę, i Czorsztyn.

Basia||Podróże Hani

Żona Kamila, mama Hani i Huberta. Zza biurka związana z turystyką, pisząc bloga stara się przekonać, że podróżowanie to chyba najlepszy sposób spędzania wolnego czasu. A podróżowanie z dziećmi to największa przygoda. Trzeba się tylko pozytywnie nastawić i... w drogę. Szczególnie, że przygoda czai się naprawdę za każdym rogiem!

2 Comments

  1. Basiu,
    uprzejmie zawiadamiam, że nominowałam Cię do Liebster Blog Awards. Szczegółowe informacje u mnie: http://pocztowkizirlandii.wordpress.com/2014/11/06/liebster-piate-rozdanie/ Pozdrawiam serdecznie,
    Dag.

  2. Fantastyczne miejsce – idealne na weekendowe zwiedzanie. Na pewno dla dzieciaków była to niezapomniana przygoda, a te statki – świetna rozrywka 🙂

Dodaj komentarz