Gdyńskie eksperymenty

O wizycie w Centrum Nauki Experyment w Gdyni myślałam już w zeszłym roku, ale wtedy Hania była zdecydowanie za mała. Tym razem się wybraliśmy. Odczucia mamy… mieszane. Z jednej strony, miejsce prezentuje się dość imponująco, jest tam mnóstwo stanowisk i przestrzeni, jest kącik zabaw dla takich brzdąców jak Hubik. Z drugiej – większość zwiedzających (my czasem też) nie wie co robić przy niektórych stanowiskach, a pracownicy nie pałają chęcią pomocy (i to różni Experyment np. od Centrum Kopernik). Jak zawsze w takim przypadku ostateczną ocenę pozostawiam wam, sama zazwyczaj piszę głównie o superlatywach 😉 My, pomimo niektórych uwag, spędziliśmy tam kilka godzin. A i tak nie zobaczyliśmy wszystkiego.

Ekspozycja w Eksperymencie dzieli się na cztery działy:
– Hydroświat
– Akcja – Człowiek
– Drzewo życia
– Niewidoczne siły.

Zwiedzanie zaczęliśmy od hydroświata. Hania oczywiście wzystkiego musiała dotknąć i spróbować samodzielnie wykonać każde zadanie. Często się udawało 😉

 

 

 

 

Poszczególne wystawy nie są od siebie oddzielone, większość stanowisk znajduje się w jednej dużej hali. Jest przestrzeń, ale też niesie się hałas. Na szczęście my nie mieliśmy wielu współziedzających 😉

W kolejnej części wystawy – dotyczącej człowieka – Hanka szalała. Część stanowisk już mogła znać, były i w warszawskim Koperniku, i (choć starsze wersje) we wrocławskim Humanitarium (klik). Rozpoznawała zapachy (a raczej próbowała, podobnie jak mnie słabo jej to szło).

Pomagała nadziać mamę na gwoździe (nie udało się ;p).

 

Kamil przekonał się jak to jest być na wózku w miejskiej dżungli (oj niełatwo, niełatwo).

Hubi przeprowadził swoją pierwszą operację 😉 Gdyby nie to, że spadło nam jedno płuco, pacjent by przeżył 😉

Hani, jako zdecydowanie bardziej zaawansowanemu medykowi, poszło lepiej. Ludzkie ciało zainteresowało ją na dłużej, szczególnie, że dotyczących go stanowisk było kilka (no i Hania bardzo lubi puzzle ;p).

 

Najwięcej czasu zajęło nam jednak „przejście” drzewa życia (pomimo tego, że kilka stanowisk było zepsutych).

Taką piaskownicę Hania doskonale znała (bardzo teraz są modne, nieprawdaż?), pomimo tego się skusiła na kolejne w swoim życiu wykopaliska 😉

 

Takie coś mnie kojarzy się z Farmą Iluzji – byliście tam? (my nie, ale może kiedyś? 😉 ).

Na pewien czas a) Hania urosła, b) ja zmalałam. Którą opcję wolicie?

Wracając do „Drzewa życia”, w jego okolicach Hania zbierała tropy zwierząt, rozciągała wielką pajęczynę, spradzała jak wzrok zwierząt różni się od ludzkiego (niestety tu trzeba było używać mamy jako drabinki, stanowiska były za wysokie).

Fajne były puzzle z kory (sama się też czegoś dowiedziałam).

 

A najprzyjemniejszym miejscem całego Experymentarium był… plaster miodu. Tam można było zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie i od razu wysłać do siebie mailem (było jeszcze kilka takich okazji – m. in. w budce, w której można było zobaczyć jak się będzie wyglądało za „x” lat. Tego zdjęcia jednak wam nie pokażę. o nie 😉 ).

 

Tuż obok Miodolandii jest 10-metrowe drzewo. Można na nie wejść, poobserwować i posłuchać ptaków. No i zobaczyć experymentową halę w całej okazałości 😉

O ostatniej wystawie, czyli „niewidocznych siłach” (w sali obok) nic nie napiszę, bo już tam nie dotarliśmy. Hubi już marudził, poza tym… byliśmy głodni. Minusem gdyńskiego Experymentarium jest brak punktu gastronomicznego (są tylko automaty z kawą, napojami i batonikami). Wielkim plusem jest natomiast kącik (prawdziwy kąt!) dla najmłodszych (przepraszam, ża Hubi nadgryzł kilka klocków…). Fajne są też zjeżdżalnie „wkomponowane” w stanowiska – zjechać można było m. in. z drzewa 😉

* * *
Informacje praktyczne:
Centrum Nauki Experyment, Pomorski Park Naukowo-Technologiczny, Al. Zwycięstwa 96/98, Gdynia, www.experyment.gdynia.pl

Godziny otwarcia:
– wtorek-piątek: 9.00-18.00
– sobota-niedziela: 10.00-19.00
– poniedziałek – nieczynne.

Bilety: 12/20 zł, bilety rodzinne wychodzą taniej. Bilety ulgowe tylko dla dzieci do 2 lat. Bilety można kupić też on line.

Uwaga! Jak możecie to nie jeździe tam samochodem – przy instytucji, do której codziennie przychodzą tłumy jest miniaturowy parking… Niby piszą o tym na stronie internetowej, mimo wszystko i tak nie spodziewaliśmy się tego, co zastaliśmy 😉

2 Comments

  1. Super są takie miejsca. My byliśmy w Ogrodzie Doświadczeń w Krakowie, do Gdyni pewnie też musimy kiedyś pojechać.

  2. i jak w tym Krakowie jest? My – jeśli będzie fajna pogoda – będziemy tam w październiku. A z tych wszystkich miejsc i tak najbardziej podobał mi się Kopernik 😉

Leave a Reply