U Bram Poznania

Tym razem wracamy do Poznania, o tym mieście pisałam już tu, tu, tu i jeszcze tutaj. Dziś będzie o kolejnej (po rogalowym muzeum) poznańskiej nowości. Gdy tam poszliśmy, muzeum działało kilka tygodni. Oj zdziwiłam się, zdziwiłam! I to NA PLUS! Bardzo mi się podobało, mimo, że czasem nie ogarniałam multimediów (no nie umiałam wysłać do siebie zdjęcia mailem… a tak pięknie wyglądałam w stroju średniowiecznej księżniczki ;p) albo nie słyszałam audioprzewodnika, bo Hania akurat coś mówiła (albo coś się zacinało). Tak naprawdę od tej bramy zaczęliśmy zwiedzanie Poznania. Brama była nie byle jaka.

To muzeum, w którym nie uświadczy się żadnego cennego przedmiotu. Wszystko jest multimedialne i ma jeden cel – pokazać jak cennym miejscem jest Ostrów Tumski, do którego symbolicznie owa Brama Poznania prowadzi. Muzeum zwiedziliśmy, samego Ostrowa już nie, bo zaczęło lać (i tak padało do wieczora). Muzeum znajduje się na kilku piętrach dość topornego (ok, nowoczesnego) budynku, którego części połączone są szklanymi kładkami. Wszystko jest tam bardzo symboliczne i akurat do mnie przemawia (choć po rozmowach z kilkoma poznaniakami sądzę, że nie wszystkim cała idea muzeum się podoba).
Całość jest „samoobsługowa” – zwiedzający dostają słuchawki z przewodnikiem (jest też wersja dla dzieci!) i sami poruszają się po muzealnych salach (co, przyznaję, czasem sprawia, że nie wszystko o czym opowiadał lektor zostaje zlokalizowane ;p). Hani takie chodzenie ze słuchawkami i szukanie „buziek” (przy eksponatach są umieszczone znaczniki, po przybliżeniu do nich czytnika można wysłuchać opowieści lektora, dla dzieci są specjalne znaczki z uśmiechniętą buźką).

Ekspozycja pokazywała lody Wielkopolski od zarania do dziś. By zwiedzający z innych regionów czy państ mieli jakieś odniesienie, w każdej z sal znajdowała się też multimedialna (ogólnie wszystko jest tam multimedialne) kronika wydarzeń z historii Polski i świata.

 


Elementy ekspozycji były na ścianach i podłodze. Opisy były skąpe, dużo więcej rzeczy można się było dowiedzieć uruchamiając aplikacje mobilnego przewodnika. Uzupełnieniem były filmy. Ponieważ sale były zaciemnione, dzieciaki miały wstęp do wizyty w kinie 😉

Na pierwszym piętrze – obok głównej wystawy (czasy piastowskie) – był mały pokoik, a w nim raj dla dzieci. Tam spędziliśmy najwięcej czasu.

 

 

 

 

 

Tak jak już pisałam, w tym muzeum nie ma starych eksponatów, one są na Ostrowie Tumskim. W Bramie Poznania rządzą multimedia i wizuallizacje. Największe wrażenie z pewnością robi kaplica, do której można „wejść”.

 

 

 

Zanim przeszliśmy do sali pokazujacej najnowszą historię, znowu mogliśy się pobawić. Tym razem czekała na nas gra „planszowa”. Rzucając kostką poruszaliśy się pionkami po wielkiej grze, w której w kolejnych etapach poznawaliśmy (a raczej powtarzaliśmy) historię Poznania. Były tam i inne atrakcje, ale najlepiej będzie, kiedy sami sie przekonacie jak tam jest fajnie 😉

 

Ze szklanych mostków widać historyczny Ostrów Tumski. Najlepszy widok rozpościera się z tarasu widokowego. My niestety nie weszliśmy tam (po pierwsz, winda, którą wjeżdzaliśmy na poszczególne piętra wystawy tam już nie dociera, po drugie – akurat kiedy chciałam z Hanią tam wejść było oberwanie chmury i ze względów bezpieczeństwa taras zamknięto…).

 

* * *
Informacje praktyczne:
Brama Poznania, ul. Gdańska 2, Poznań, www.bramapoznania.pl
Bilety: 15/9/30 zł (normalny/ulgowy/rodzinny – maks. 5 osób, w tym 2 dorosłych)
W cenie bilety jest audioprzewodnik po muzeum. Dodatkowo, w ciągu 10 dni od zakupu biletu, można skorzystać z audioprzewodnika po Ostrowie Tumskim (do wyboru wersja dla rodzin oraz dla młodzieży i dorosłych).
Godziny otwarcia: wtorek – piątek: 9.00-18.00, sobota – niedziela: 10.00-19.00.

Leave a Reply