Olsztyn – ruiny i… maki

Tak, Olsztyn, ale nie ten warmiński! Jurajskie „Orle Gniazda” są już chyba dobrze znane. Najbardziej oczywiście największa i najokazalsza ruina – Ogrodzieniec (co nieco o nim tu). Ja tym razem zapraszam do Olsztyna. Tym razem tylko przejeżdżaliśmy, ale widok był cudny. Następnym razem na pewno pójdziemy w stronę ruin na spacer. No i zobaczymy olsztyńską szopkę.
Przyznaję, że olsztyński zamek zawsze był dla mnie mało urokliwy. Teraz ruiny wydawały mi się jakieś takie większe i dostojniejsze. Może to przez te maki?

Ruiny w Olsztynie to pozostałość budowli z czasów Kazimierza Wielkiego. Zamek chronił kiedyś granicy Rzeczpospolitej. Był też… więzieniem. Przez wieki przechodził z rąk do rąk. Był też światkiem wielu wojen, a najgorzej obeszli się z nim Szwedzi w czasie „słynnego” Potopu.

Dziś oglądać można jedynie pozostałości dawnej świetności zamku – charakterystyczną wieżę, fragmenty murów i basztę Sołtysią. W pogodne dni z ruin pięknie widać okolicę.

 

 

 

 

3 Comments

  1. A ja zawsze chętnie tam zaglądam 🙂

  2. Ja też lubię ten zamek choć z dziećmi tam jeszcze nie byliśmy. Warto się wdrapać i zobaczyć więcej. Maki piękne 🙂

  3. A ja mieszkam w Częstochowie,dzielnicy od strony Katowic i widzę ten zamek z okien mojego mieszkania na 4 piętrze! Pięknie się prezentuje! Pozdrawiam

Dodaj komentarz