Ach ten Nikisz…

O wystawie w muzeum w nikiszowskim Maglu już pisałam tutaj (niestety już nie można jej oglądać). Dziś będzie o samym Nikiszowcu – chyba najbardziej znanym śląskim osiedlu. Tam swoje filmy kręcił Kazimierz Kutz, stąd pochodzą artyści Grupy Janowskiej (znacie?), to osiedle jest w końcu jednym z filarów Szlaku Zabytków Techniki. W ciągu kilku ostatnich lat wiele się tam zmieniło, klimat górniczego osiedla jednak pozostał (a może stał się jeszcze bardziej zauważalny?).
Nikiszowiec to górnicze osiedle wzniesione od podstaw dla pracowników kopalni Giesche przez Emila i Georga Zillmanów. Jego początki sięgają lat 1908-1915. Osiedle składa się z charakterystycznych, wzniesionych z czerwonej cegły budynków, które tworzą 9 zwartych części. Mieszkańcy Nikisza na swoim osiedlu mieli wszystko, co było im potrzebne do życia – były sklepy, magiel, łaźnię (w ich przestronnych mieszkaniach nie było łazienek), fotograf, kościół… Żyli na dużo wyższym poziomie niż większość ówczesnych mieszkańców Górnego Śląska.

Niestety pogoda nas nie rozpieszczała (dość mocno wiało), spacer był więc krótki 😉

Żeby nie było, że Huberta z nami nie było… Otóż był i… calutki wyjazd przespał. To była jego pierwsza prawdziwa wycieczka.

Przy tym charakterystycznym „i”, czyli znaczkiem informacji turystycznej w śląskim, jest wejście do muzeum, którym odbywała się wspomniana wyżej wystawa.

 

Oprócz niej można tam zobaczyć kilka wystaw stałych:
Mistrzowie Grupy Janowskiej (Obrazy mieszkańców Nikiszowca i pobliskiego Giszowca, naiwistyczne, niezwykle kolorowe, pokazujące życie mieszkańców Górnego Śląska. Hania była nimi zachwycona, choć smoka – tradycyjnie – się bała ;p),
Woda i mydło najlepsze bielidło (nawiązanie do miejsca,  w którym mieści się muzeum, a więc do starego nikiszowskiego magla – w mieszkaniach na Nikiszu nie było łazienek, tym bardziej pralni (właściciele kopalni nie chcieli żeby wdała się wilgoć), pranie robiło się w ogólnodostępnej, publicznej pralni),
U nos w doma na Nikiszu (Zwiedzający oglądają typowe mieszkanie robotnicze z Nikiszowca. Było ono większe niż typowe mieszkanie górnośląskiego górnika, miała aż 63 m2 i składało się z kuchni, do której wchodziło się z sieni i 2 pokoi).

 

 

Hubert też wszystkie wystawy zaliczył (co prawda na śpiąco, ale siostra na pewno wszystko mu opowie ;p).

 

 

 

Ten obraz był zapowiedzią wyprawy krakowskiej 😉

A tu, jak to Hania ujęła, artysta przedstawił „kupę górników” przez „górnikarnią” (czyt. kopalnią).

Hmmm…

Po wyjściu z muzeum minęliśmy kościół św. Anny, również projektu Zillmanów, i poszliśmy coś zjeść. Tak trafiliśmy do… Byfyju (ktoś z was zna śląski?).

W tej miniaturowej kawiarni można się napić naprawdę dobrej kawy i zjeść ciacho nabyte w sąsiadującej z nią piekarni. Naprawdę warto 😉

 

 

Ostatnią, zupełnie nieplanowaną, atrakcją Nikiszowca był… mecz hokeja na lodzie. Hania MUSIAŁA iść do łazienki, a że najbliższa była akurat przy lodowisku… No cóż, mama musiała obiecać, że kiedyś się na taki mecz wybierzemy. Słowa na pewno dotrzymam, niech tylko Hubert podrośnie.

* * *
Informacje praktyczne:
Muzeum Historii Katowic, Dział Etnologii Miasta, ul. Rymarska 4, Katowice-Nikiszowiec, www.mhk.katowice.pl

Muzeum czynne:
wtorek – piątek: 10.00-18.00
sobota – niedziela: 11.00-15.00
Bilety: 4 i 8 zł, rodzinny – 12 zł, w soboty wstęp wolny.

9 Comments

  1. Co prawda nie byłam na Nikiszowcu ani na Giszowcu, ale kiedyś sie wybiorę;-) Na zdjęciach wyglądają jak osiedla nie z tej epoki. Pamiętam je z filmu Barbórka!
    Szkoda, że jest tam możliwość parkowania samochodów na osiedlu(przynajmniej tak wnioskuję z Twojego zdjęcia) bo miejsce traci swój klimat. Nie pasują te "nowoczesne" samochody to starych familoków.
    Ale osiedle super. Warto się wybrać.

  2. wiesz, to jednak jest normalne, zamieszkałe osiedle ;p Mnie bardziej niż samochody na Nikiszu przeszkadzają… anteny satelitarne. Z tym parkingiem też można by trochę pomyśleć i np. zorganizować jakiś plac poza główną osiedlową drogą. W każdym razie Nikisz jest super, szczególnie w Barbórkę, wtedy się wybierz 😉

  3. Nikiszowiec, na prawdę robi wrażenie. Pozdrawiam 🙂

  4. My mamy już od kilku miesięcy w planie taką wycieczkę. Ale teraz jeszcze bardziej nas zachęciliście i napewno się wybierzemy.

  5. Ciekawa wycieczka. Nie byłam nigdy w Nikiszowcu, ale widzę, że warto się wybrać. Szkoda tylko, że to tak daleko 🙂

  6. My też chcemy, dzięki za zachętę 🙂

  7. Bardzo fajny wpis – miło się czyta. Widać, że twoja córeczka to bardzo "pocieszna" i fajna dziewczynka – pewnie w przyszłości pójdzie w podróżnicze ślady mamy 🙂

  8. od niedawna mieszkam 3 km od Nikiszowca i jakoś nigdy nie zmobilizowałem się do odwiedzenia muzeum. Trzeba to zmienić. Dzięki za motywujący wpis – Młody na pewno skorzysta:)

  9. o, i właśnie po po jest ten blog 😉

Dodaj komentarz