No i gdzie te ryby?

No i gdzie są te ryby, maaaaamooooo? – Hanka od początku miała wyznaczony cel swojej podróży do Palmiarni 😉 Już kiedyś tam była i przed wyjazdem oglądała zdjęcia z tamtej wyprawy (tu). Dobrze więc wiedziała, czego może się spodziewać. Palmiarnia Gliwice to miejsce dobrze jej znane. Sama byłam zaskoczona, że chciała mieć zdjęcie ze stojącymi przed palmiarnią lwami…

Potem był już tylko jeden cel – ryby. W poszczególnych salach (szumnie nazwanych pawilonami, sama się sobie dziwię, że kiedyś wydawały mi się one taaaakie duże;p) dłużej zatrzymywała się jedynie przy zwierzątkach – śwince morskiej, króliku, mrówkach, rybach pływających przy takim fajnym mostku (przy okazji, myślałam, że mnie krew zaleje kiedy skończyłam Hani tłumaczyć dlaczego rybkom nie powinno się do wody wrzucać monet i właśnie w tym momencie jakaś mama zaczęła wołać dziecko i wciskać mu takową monetę do wrzucenia…).

 

Na chwilę zainteresował ją bananowiec, warto przecież wiedzieć jak rosną jedne z jej ulubionych owoców 😉

W końcu (może po 15-20 minutach ;p) dotarłyśmy do obiecanych rybek. Akwarium otwarto w gliwickiej palmiarni dosłownie kilkanaście dni temu, pomimo piątku było więc tam dość dużo ludzi. Taki efekt nowości, choć pewnie dzień z ciut niższymi temperaturami (czytaj: poniżej 30 stopni) też zrobił swoje. Podobno to drugie największe akwarium w Polsce (po tym w Gdyni, o którym wspominałam w tym wpisie). No cóż… myślałam, że będzie ciut lepiej 😉 Awaria były cztery – z rybami amazońskimi, z jeziora Tanganika, azjatyckimi i w końcu polskimi. Trochę ich tam pływało. Hania najwięcej uwagi poświęciła tym egzotycznym, oczywiście najbardziej kolorowym 😉 Obok polskich (nie ukrywajmy – szaroburych) najpierw tylko przeszła, potem oglądała, ale entuzjazm był zdecydowanie mniejszy. Ona chyba też myślała, że do zobaczenia będzie zdecydowanie więcej, bo po przejściu tych akwariów od razu zapytała: – A gdzie reszta ryb? 😉

 

 

 

Pawilon akwarystyczny jest nowy, widać to bardzo dobrze. Szkoda tylko, że jego twórcy nie pomyśleli o dzieciach. Tzn. pomyśleli, ale o tych myślę szkolnych. Pewnie z myślą o nich przygotowano podesty, które ułatwiały oglądanie wnętrza akwariów. Niestety, dla maluchów, których w palmiarni nie brakuje, nie było to żadne udogodnienie. Hanka ma tylko 92 cm wysokości i musiała być cały czas trzymana na rękach żeby cokolwiek zobaczyć. Na szczęście matka poszła po rozum do głowy i pożyczyła od Pani pilnującej akwariów (jak w muzeum ;p) krzesło. Ono było stawiane na owym podeście i dopiero kiedy młoda na nim stała rybki były na wyciągnięcie ręki. A wystarczyło te akwaria umieścić po prostu na trochę niższym poziomie…

Fajną rzeczą (chyba też od niedawna funkcjonującą, nie pamiętam tego z wcześniejszych wizyt) był quiz na ścianie – pytania dla przedszkolaków i dorosłych. Muszę się pochwalić, że Hania z pytaniami kontrolnymi poradziła sobie znakomicie. W nagrodę dostała pysznego muffina (dzień wcześniej go sobie upiekła;p).

 

Mnie z pytaniami poszło o wiele gorzej. Myślę jednak, że nie byłam jedyną biologiczną ignorantką:

Jeśli jesteście ciekawi odpowiedzi, zapraszam do Gliwic – wystarczy odwrócić tabliczkę 😉

* * *
Z pozytywów mogę również odnotować, że w palmiarni pojawiło się pomieszczenie z przewijakiem (widziałam tylko drzwi, nie sprawdzałam jak to faktycznie za nimi wygląda). Piszę, że to pozytyw, bo dobrze pamiętam, że swego czasu półroczną Hankę przewijałam tam na stole w kawiarni (był to jawny protest po tym jak Pani zaproponowała mi, że mogę ją przewinąć w toalecie na podłodze…). Tak więc idzie ku lepszemu ;P

* * *
Informacje praktyczne:
Palmiarnia Miejska, ul. Aleksandra Fredry 6, Gliwice
Bilety: normalny 7 zł, ulgowy 4 zł, dzieci do lat 4 i osoby powyżej 75 roku życia wstęp wolny (na drugi raz wyślę tam Hanię z prababcią, hehe ;p).

15 Comments

  1. My się właśnie wybieramy 😉

  2. to czekamy na waszą relację 😉

  3. My się wybierzemy ale w jakiś szarobury zimny jesienny dzień, fajnie wtedy jest pod palmami 😉

  4. Po komentarzu o nieodpowiedzialnej mamie, która kazała wrzucać dziecku pieniążki rybkom, dodałaś zdjęcie Magdy. To jakaś sugestia? 😉 Nieładnie.

  5. oj tam, oj tam ;P Na tym zdjęciu oprócz Magdy jest też Wronka i Hania (choć ją akurat chyba najmniej widać ;p), przecież nie mogę wrzucić zdjęcia głupiej Pani, szczególnie nie mając jej zgody (- Hmmm, przepraszam, czy mogę wrzucić na bloga Pani zdjęcie? o głupich matkach piszę… ;p)

  6. ostatnim razem też byliśmy jesienią, ale teraz przyciągnęły nas te rybki ;p

  7. "dobrze pamiętam, że swego czasu półroczną Hankę przewijałam tam na stole w kawiarni (był to jawny protest po tym jak Pani zaproponowała mi, że mogę ją przewinąć w toalecie na podłodze…)" – nas to jeszcze nie spotkało, ale juz wiem jak sie zachować w takiej sytuacji 😉 Pozdrawiam!

  8. no mam nadzieję, że nie będziesz musiała takich metod stosować 😉

  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

  10. Trzeba był spróbować 😀

  11. piegowata mamasays:

    Zawsze można twarz zamazać 😉

  12. My co roku jeżdzimy w środku zimy żeby się wygrzać 🙂 Ale w tym roku chcemy wcześniej, ze względu na rybki 😉

  13. A ja polecam WSZYSTKIM Palmiarnię – osobom starszym, młodym, rodzicom z dziećmi – wszędzie można wjechać wózkiem, we wspomnianym przez ciebie pomieszczeniu z przewijakiem jest czysto, zresztą toalety są również po remoncie, obsługa bardzo miła, wstęp niedrogi, no rośliny i zwierzęta ciekawe – dla nas nowa część z rybami była super! Cała nasza trójka zachwycona 🙂

  14. no my co roku w palmiarni w sumie jesteśmy 😉 a podobno w tym pomieszczeniu z akwariami są już jakieś podesty ułatwiające oglądanie maluchom

  15. A ja polecam WSZYSTKIM Palmiarnię – osobom starszym, młodym, rodzicom z dziećmi – wszędzie można wjechać wózkiem, we wspomnianym przez ciebie pomieszczeniu z przewijakiem jest czysto, zresztą toalety są również po remoncie, obsługa bardzo miła, wstęp niedrogi, no rośliny i zwierzęta ciekawe – dla nas nowa część z rybami była super! Park Chopina, w którym jest Palmiarnia, również zadbany. Cała nasza trójka zachwycona 🙂

Leave a Reply