Woda, duuużo wody, czyli Zalew Rybnicki i Jezioro Chańcza

Było już o wyprawie w góry, było też o morzu. To teraz przyszedł czas na jeziora (to, że stworzone przez człowieka, to już nieważne). Do tej pory Hania miała okazję pobyć nad dwoma zalewami. Zalew Rybnicki ma o rzut kamieniem od domu. Nad Chańczę (tą w województwie świętokrzyskim, na Mazury jeszcze nie dotarliśmy) było już trochę dalej – z planowanych 3-4 godzin jazdy wyszło nam… 8. Jakaś taka pętla czasowa nam się trafiła.

Zalew Rybnicki – Śląsk

Zalew Rybnicki jest miejscem odpoczynku nie tylko rybniczan. Zbudowany na potrzeby elektrowni zbiornik jest jednym z większych w Polsce. Woda zawsze jest ciepła, choć niestety nie nadaje się do kąpieli. Za to sezon żeglarski jest tu najdłuższy w kraju (trwa do końca października). Będąc nad Zalewem można popływać łódką, kajakiem czy na desce. Można też urządzić imprezę i grilla, do dyspozycji są drewniane domki (niestety bez ogrzewania) i miejsca na ognisko. Dla dzieci jest malutki plac zabaw, który niestety nie porywa.

 

 

 

 

Chańcza – świętokrzyskie

Świętokrzyska Chańcza ma charakter typowo rekreacyjny. Infrastruktura jest na całkiem fajnym poziomie, choć warunki w poszczególnych ośrodkach baaardzo się różnią (najlepiej pytać o konkretne domki w informacji turystycznej np. w Kielcach). Dużo nad nią rybaków Hania Chańczę odwiedziła tylko z mamą, tata wtedy musiał odpoczywać po operacji. Za to miała dla towarzystwo naprawdę wiele osób – byłyśmy na zlocie mamowego forum. Wśród chyba 20 rówieśników mała czuła się jak ryba w wodzie, ale o tym napiszę kiedy indziej.

 

 

 

 

 

 

Pierwszy raz w województwie świętokrzyskim Hania była jeszcze w brzuchu mamy – oj, wtedy sobie pozwiedzała! W przyszłe wakacje na pewno odwiedzi te okolice znowu. Tym razem pojawimy się tam całą rodziną. Do odwiedzenia m. in. Centrum Bajek w Pacanowie – to jest prawdziwe „must see” atrakcji dla dzieci.

Dodaj komentarz