Zamek Spiski – słowackie ruiny z listy UNESCO

Planując podróże staram się zawsze mieć w „okolicy” jakiś zamek. Nie zdziwicie się więc jeśli napiszę, że wracając z Bieszczad „przypadkiem” przejeżdżaliśmy obok ruin zamku spiskiego (tak, to ten sam powrót do domu, w ramach którego byliśmy w Tatrach). To jedyny tego typu obiekt na Słowacji, zarówno ruiny, jak i leżące u ich podnóża miasteczko w 1993 r. zostało wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. No nie mogło nas tam nie być.

Zamek Spiski

Sam zamek, z którego dziś pozostały jedynie imponujące ruiny, pochodzi z przełomu XI i XII w. Jest zaliczany do największych w Europie – zajmuje łącznie ok. 4 hektary powierzchni.

Ruiny widać już z daleka, pięknie górują nad urokliwym, choć niestety nieco zaniedbanym miasteczkiem. Samo zwiedzanie zorganizowane jest – jak to u Słowaków – perfekcyjnie. Naprawdę jestem pod wrażeniem ich podejścia do turystów. Przede wszystkim, wszyscy są tam MILI. Nawet Pan Parkingowy umie się uśmiechnąć, czekając na drobne, które gdzieś się schowały pomiędzy złotówkami w portfelu. Bilety można kupić w wersji normalnej, ulgowej i rodzinnej, a więc z dość sporą zniżką (ale na takie bilety w naszym przypadku jeszcze przyjdzie czas, Hania na razie wszędzie wchodzi za darmo). Jest też możliwość kupienia biletów „pakietowych”, dzięki którym zwiedzimy np. dwa obiekty – wychodzi też trochę taniej niż normalnie. W kasie można wypożyczyć (kaucja) audio przewodniki, dzięki którym poznaje się ciekawostki z historii zwiedzanego miejsca. Nie muszę chyba dodawać, że oprócz standardowych wersji słowackiej czy angielskiej do wyboru jest również polska. W końcu Polacy stanowią sporą część zwiedzających.

Na zamku oprócz wystawy (niczym szczególnym się nie wyróżniającej) organizowane są również pokazy sztuki rycerskiej i przedstawienia oddające klimat epoki, Bardzo wielu zwiedzających na tarasie, na którym rozgrywają się przedstawienia robi sobie dłuższą przerwę.

Ruiny są imponujące, choć szczerze powiedziawszy po ich zobaczeniu byłam naprawdę zdziwiona tym, że są wpisane na listę UNESCO. Nie są one specjalnie wyjątkowe.

Zamek Ogrodzieniecki

Dla porównania, równie duże wrażenie na turystach robi  górujący nad małą miejscowością Podzamcze Zamek Ogrodzieniecki (Jura Krakowsko-Częstochowska). Szczerze polecam jego odwiedzenie, szczególnie, że na miejscu jest cała gama atrakcji towarzyszących pomyślanych przede wszystkim z myślą o turystach z dziećmi. Tuż za murami zamku jest park miniatur jurajskich zamków (słynnych Orlich Gniazd wzniesionych za czasów Kazimierza Wielkiego na ówczesnej granicy Korony i Śląska), park linowy i średniowieczny gród na Górze Birów (taki mniejszy Biskupin). No i na zamku w sezonie letnim jest multum imprez – Hania była m. in. na obchodach Dnia Dziecka, ale polecam też inscenizację Potopu Szwedzkiego czy kabarety w ruinach.

a to skałka Wielbłąd 🙂

* * *

Informacje praktyczne:
Zamek Spiski, http://www.snm.sk/?696 (strona internetowa nie powala ;p), więcej na narodowej stronie turystycznej Słowacji http://www.visitslovakia.com/zamek-spiski

Uwaga! Żeby pojechać z dzieckiem na Słowację trzeba mieć dla niego paszport lub dowód osobisty (jeśli nie planujemy wyjazdów poza Unię Europejską to polecam dowód – jest wydawany na 5 lat, paszport chyba tylko na rok).

Zamek Ogrodzieniecki, Podzamcze, www.zamek-ogrodzieniec.pl
Uwaga! Zamek jest czynny sezonowo, godziny zwiedzania, kalendarz imprez i ceny biletów na www.

1 Comments

  1. Pierwszy raz zdjęcie Zamku Spiskiego zobaczyłem na targach turystycznych, gdzie Słowacja promowała swoje atrakcje. Już wtedy uznałem, że koniecznie muszę go zwiedzić. W tym roku w końcu miałem taką okazję i rzeczywiście zrobił on na mnie duże wrażenie. Przy okazji trafiłem jeszcze do Spiskiej Kapituły i Jerozolimy.

Dodaj komentarz