Pociągiem nad morze

Ponieważ blog założyłam jak Hania miała prawie 2 latka, wydaje mi się, że i tak nie ma sensu trzymać się chronologii. Wczoraj oglądałam zdjęcia z wakacji, które w tym roku spędziliśmy nad morzem. Ale nie o nich będę pisać.

Pierwszy raz morze (a w zasadzie Zatokę Gdańską) Hania zobaczyła prawie rok wcześniej, bo już w październiku 2011 r. Miała  wtedy niecały roczek i do Trójmiasta dotarła… nocnym pociągiem! Nie ma jak targać dziecko 12 godzin kuszetką;p Niestety Hania trafiła na matkę permanentnie wykorzystującą nadarzające się okazje. Ponieważ musiałam jechać do Gdyni w delegację, a Sopocie mam kuzynkę nie wyobrażałam sobie, by nie wykorzystać tej podróży na krótki odpoczynek (w końcu przynajmniej ja bilet miałam opłacony;p).

Tak więc w piękne, słoneczne październikowe popołudnie (było tak słonecznie jak jeszcze kilka dni temu) nasza trzyosobowa załoga zjawiła się na remontowanym dworcu w Katowicach. Widok był przeuroczy – mama, tata, dziecko, walizka, plecak, wózek… i to wszystko wpakowało się do kuszetki, w której na szczęście nikt więcej się nie pojawił.

Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale mieliśmy do dyspozycji tylko moją starą komórkę;p

Po godzinie 5 rano Hania i Kamil (i oczywiście wózek) wysiedli w Sopocie, ja pojechałam dalej do Gdyni i tam spędziłam cały dzień. Oni za to zaliczyli pierwszą wizytę na molo, gdzie wiało tak mocno, że głowy były prawie pourywane… (zdjęcie jest z następnego, już spokojniejszego dnia;p).

Następnego dnia była już piękna pogoda (normalnie, jakby czekała na mój wolny czas :)) Plan nadmorskiego weekendu nie był bardzo napięty, ale kilka miejsc było obowiązkowych do zobaczenia – centrum Gdańska z nowym (wtedy) Muzeum Bursztynu, gdyński port i Akwarium, no i oczywiście Sopot.
Hania na plaży stawiała swoje pierwsze kroki (jeszcze podtrzymywana za obie ręce, sama zaczęła chodzić dopiero jakieś 3 miesiące później). Nie mamy zdjęcia w obowiązkowym miejscu, a więc pod Neptunem, bo… nie było go! Jeśli ktoś wie, czy już wrócił to proszę o info 🙂

Muzeum Bursztynu – miałam co do niego wielkie oczekiwania i – przyznaję – trochę się zawiodłam. Niby multimedialne, a jednak jeszcze w starym stylu 🙁 Kilka fajnych multimediów znajdą dla siebie starcze dzieci. Ogólnie miejsce warte polecenia, ale nie należy się aż tak nastawiać jak ja;p

 Gdyńskie Akwarium – pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne! Miejsce wprost stworzone dla rodzin z dziećmi, dostępne były wózki, w których mogły siedzieć małe dzieci, w toalecie przewijak… Sama wystawa już raczej takiej prorodzinności nie wykazuje, mimo to Hani rybki bardzo się podobały 🙂 No i największe załamanie z mojego punktu widzenia (choć wielu rodziców pewnie jest z tego powodu szczęśliwych;p) – ani grama sklepiku, w którym można dziecku zakupić akwariowy gadżet…

Szczegóły:
Muzeum Oceanograficzne i Akwarium Morskie, Aleja Jana Pawła II, www.gdynia.akwarium.pl

ps. w Gdyni byłam w jednym z bardziej profesjonalnie prowadzonych punktów informacji turystycznej nad morzem (czego np. o jednym z punktów w Gdańsku powiedzieć nie mogę).

pps. będąc w Gdyni odwiedźcie tamtejszy szlak kulinarny – to pierwszy miejski szlak kulinarny w Polsce, bardzo fajnie zorganizowany, są na nim każdego rodzaju lokale, zarówno te przyjazne, jak i zupełnie nieprzyjazne rodzinom z dziećmi – wszystkie lokale i ich wyróżniki na www.kulinarnagdynia.pl.

Basia||Podróże Hani

Żona Kamila, mama Hani i Huberta. Zza biurka związana z turystyką, pisząc bloga stara się przekonać, że podróżowanie to chyba najlepszy sposób spędzania wolnego czasu. A podróżowanie z dziećmi to największa przygoda. Trzeba się tylko pozytywnie nastawić i... w drogę. Szczególnie, że przygoda czai się naprawdę za każdym rogiem!

2 Comments

  1. Co do sklepiku z pamiątkami w gdyńskim akwarium to może go nie było wcale albo był tylko w sezonie ale teraz mogę zaświadczyć – jest! A na pewno był pod koniec sierpnia tego roku. Mamy nawet pamiątkę – różowa małpka bez której nie mogła wyjść moja córeczka.

  2. hmm, może przeczytali mój wpis? 😉 My jednak jakiś czas temu tam byliśmy i faktycznie poza sezonem. Jak jest to dobrze, pewnie kolejnym razem nie wyjdziemy bez jakiegoś giftu ;p Dzięki za info!

Dodaj komentarz