Pierwsza górska wędrówka czyli Ochodzita w Koniakowie

Istebna jest jedną z moich ulubionych górskich miejscowości. Pomimo tego, że ją (i całą Trójwieś) odwiedzają tłumy turystów, zachowała swoją „góralskość”. Folklor z wszechobecnymi koniakowskimi koronkami na czele, chyba najpiękniejsze widoki (warto pomęczyć się i przejechać chyba jedną z najbardziej zaniedbanych dróg, prowadzącą przez Koniaków – wrażenie wizualne naprawdę wszystko rekompensują) i pyszna kuchnia (ale o niej napiszę pewnie kiedy indziej). Przy okazji dostępne i dla rodzin z małymi dziećmi trasy, począwszy od niziutkiej góry Ochodzita, na którą bez problemu wdrapie się każde dziecko, na zboczach Kubalonki skończywszy.

 

Pamiętam, że kiedy byłam mała często jeździłam z rodzicami do Koniakowa. Celem naszych podróży była m. in. Ochodzita, na której zboczach rosło (i rośnie do dziś) chyba najwięcej jagód w okolicy. Hania jagód nie zbierała, bo po pierwsze – była tam w marcu, a po drugie – 4-miesięcznemu bobasowi owoce te pewnie i tak nie przypadłyby do gustu;p

Ta chata na dole to Karczma po Ochodzitą, swego czasu najlepsza knajpa w okolicy. Doszły mnie słuchy, że ostatnimi czasy kuchnia się tam zepsuła, ale póki sama nie pojadę i się nie przekonam to jednoznacznie się  nie wypowiem. Jedno jest pewne. Piwo dają wszędzie dobre 🙂

W samej Istebnej warto odwiedzić Chatę Kawuloka – sam budynek jest na Szlaku Architektury Drewnianej. W środku zobaczyć można oryginalne sprzęty i instrumenty muzyczne. Wizytę, jak niestety w większości fajnych kameralnych atrakcji trzeba umawiać, ale w punkcie informacji turystycznej wszystko jest do zorganizowania. W Chacie świetne pogadanki organizuje jeden z miejscowych górali – polecam, bo można się naprawdę uśmiać:)
Jeśli zgłodniejecie to polecam (tu już z pełnym przekonaniem) Restaurację Leśniczówka – klimatyczna knajpa, jest kącik dla dzieci. Lokal (teraz już mogę o tym oficjalnie pisać) jest na Szlaku Kulinarnym „Śląskie Smaki” i w polecanym menu ma: zupę grzybulę, gicz jagnięcą (zwróćcie uwagę na ziemniaki – tam pierwszy raz jadłam puree z… gorczycą) i przepyszną szarlotkę. Wszystkiego spróbowałam i na bank tam jeszcze wrócę 🙂
W Koniakowie ze starszymi dziećmi warto wejść do Chaty pod Szańcami.Prowadzi ją trochę szalony góral, który zawsze mówi to samo (nie ma jak jeździć tam z każdą grupą…), ale ciekawie. Hania też już tam była, ale nie wykazała zbytniego zainteresowania;p

No i w Koniakowie trzeba pamiętać o koronkach!

Dodaj komentarz