Podróże z Kartą Dużej Rodziny czyli jak oszczędzamy dzięki Antkowi ;)

Duża rodzina ma swoje plusy. Dzieci wzajemnie sobie pomagają (wtedy kiedy się nie kłócą), najmłodszym nie trzeba kupować wielu rzeczy, bo „dziedziczą” po starszakach, z czasem rośnie wspaniała wyjazdowa ekipa. Tylko te wyjazdy już trochę kosztują. Dlatego warto wiedzieć, że gdzie można liczyć na jakieś zniżki, tylko dlatego, że jest się właśnie dużą rodziną. Zniżki jakie daje Karta Dużej Rodziny (KDR) sprawiają, że nie wszędzie musi być drogo. Jakie KDR daje zniżki w turystyce? Czy faktycznie można z nią zaoszczędzić na wspólnym poznawaniu świata? Mam dla was kilkadziesiąt przykładów, że faktycznie tak jest.

Ferie w Istebnej, narty to dopiero początek

Ferie w Istebnej to nasz pierwszy rodzinny wyjazd w gorącym sezonie narciarskim. I też ostatni, ale o tym za chwilę… Dzieci szusowały, a niejeżdżący rodzice podziwiali ich wyczyny i próbowali ogarnąć Antoniego. Nie powiem, duma jest! Hubo miał indywidualne lekcje z instruktorem, Hania chodziła do narciarskiej szkółki przy stoku Zagroń. Na stoku byli do 13.30 (Hubo po nartach biegł na dupoloty na stok Złoty Groń albo na pontony przy Zagroniu). Popołudniu w planach był powrót do śnieżnych zabaw, zimowy spacer czy kulig. Taki scenariusz był najbardziej optymistyczny, w końcu ferie w Istebnej miały być naprawdę zimowe. Właśnie, miały być… Ale nie były. Czy pomimo to były udane?

Śląskie. Gdzie na sanki z dzieckiem

Zimę od jakiegoś czasu mamy dość kapryśną, na pojawiający się śnieg trzeba więc reagować błyskawicznie. Miejsc do szusowania jest pełno,w górskich miejscowościach narciarze mogą przebierać w propozycjach, nawet w niektórych miastach zorganizowano stoki żeby choć godzinkę po pracy móc pojeździć. A co robić, gdy nie w ogóle nie jeździcie na nartach albo jeszcze nie jeździcie z dzieciakami? Gdzie na sanki z dzieckiem? Gdzie na uwielbiane przez najmłodszych „dupoloty”? Takie, w którym sankowiczów nie rozjadą narciarze. Zawsze myślałam, że gdzie się pojawimy z sankami, tam będziemy bez problemu jeździć. O jak się myliłam! Dlatego mam nadzieję, że nasza (na razie) krótka lista miejsc przyjaznych sankowiczom się wam przyda. Na razie województwo śląskie. Liczę jednak, że z waszą pomocą do tej listy będziemy dopisywać kolejne miejsca, też z innych regionów.

Sztolnia Królowa Luiza czyli zabrzańskie wielkie WOW!

Industrialne atrakcje Zabrza znamy dość dobrze. Byliśmy tam (nie raz, nie dwa!) w Kopalni Guido. Tam nawet maluchy można kiedyś było zabrać na poziom 170 (Hubo był w nosidle). Teraz jest już trochę inaczej – nie można zwiedzać samego poziomu 170, tylko jest trasa pokazująca oba poziomy (170 i 320) i można ją zwiedzać z dzieciakami od 6 lat. Jest też trasa tylko dla dorosłych czyli górnicza szychta na poziomie 355, a nawet podziemny bar (znowu 320). Jeśli jednak planujecie rodzinne poznawanie Zabrza, dużo bardziej polecam wam coś innego. Sztolnia Królowa Luiza, to miejsce, w którym również nie brakuje atrakcji, a dzieciaki bawią się tam o wiele lepiej. Część tamtejszej ekspozycji jest zrobiona z myślą o szkołach, ale turysta indywidualny jest również mile widziany (i co ważne, nie ma problemów z umówieniem wizyty). Zaczynamy?

Idealny nocleg dla rodziny z dziećmi? Mamy to!

Chyba każdemu blogerowi zdarza się otrzymywać od czytelników jakieś pytania. Z każdego zawsze się cieszę, w końcu oznacza to, że jednak ktoś czyta to co piszę. Już dawno zauważyłam, że najczęściej pytacie o nocleg dla rodziny, szczególnie takiej z maluchami. Szukacie miejsc, w których rodziny z rozbrykanymi dzieciakami mogą pojechać bez obaw, że ktoś będzie krzywo na nich patrzył. Takich, które mają klimat albo są położone blisko atrakcji turystycznych. Właśnie dlatego w pewnym momencie zaczęłam też pisać o miejscach przyjaznych dzieciom, w których śpimy (jeśli nie nocujemy u znajomych, co równie często się zdarza), ostatnio wydzieliłam nawet osobną zakładkę Polecane noclegi, widzieliście? A teraz czas na artykuł o tym gdzie szukamy noclegów, na co zwracamy uwagę i co jest ważne przy podejmowaniu decyzji o wyborze mieszkania/pensjonatu/agroturystyki. Zaczynamy?

Wioska Popeye’a (Popeye Village), dziecięcy przebój Malty

Gdy czytałam co nieco o atrakcjach Malty, Wioska Popeye’a (Popeye Village) w ogóle nie była brana pod uwagę w naszych (a raczej moich) planach. Jednak dzieciom o niej opowiedzieliśmy, a na dobranoc w trakcie urlopu puszczaliśmy właśnie bajkę o szpinakożernym marynarzu. I jednak trzeba było do wioski pojechać, szczególnie, że z Melliehy, w której mieszkaliśmy było tam ledwie kilka kilometrów. Jak się okazało, Wioska Popeye’a podobała się i dzieciom, i dorosłym.

2017, ach co to był za rok!

Pisząc skromne podsumowanie roku 2016 obiecywałam sobie, że bilans roku 2017 będzie dużo lepszy. Że będę pamiętała o wszystkich mniejszych i większych przyjemnościach, i sukcesach, że ewentualne porażki nie zasłonią mi pozytywów. I tak się stało. Sama siebie podziwiam za konsekwencję 🙂 Podsumowanie roku 2017 pisałam regularnie pod koniec każdego miesiąca. Co więc się u nas działo? Niby nic specjalnego, a jednak… to był świetny rok. W końcu staliśmy się rodziną kompletną 🙂